Ford ma po prostu pecha. Linia montażowa F-150 wraca na właściwe tory. W zeszłym tygodniu, późnym czwartkowym wieczorem, produkcja została wstrzymana. Przebywał tam w piątek i sobotę. Być może w niedzielę też. Święto z okazji Dnia Pamięci tylko przysporzyło firmie kłopotów. Cztery dni ciszy.
Matematyka boli
Na pierwszy rzut oka może się to wydawać niezbyt długie. Jednakże fabryka w Rouge pracuje według harmonogramu dwóch dziesięciogodzinnych zmian dziennie. W tej produkcji co jedną do dwóch minut ginie jeden samochód. Czterodniowy przestój oznacza utratę ponad 2500 jednostek produkcyjnych. Zwykle Ford radzi sobie z tak drobnym problemem. Zazwyczaj. Jednak w porównaniu z rokiem ubiegłym firma boryka się obecnie z deficytem wynoszącym 60 000 pojazdów. Pożar w fabryce dostawcy aluminium na początku tego roku zapoczątkował ten łańcuch strat. Desperacko próbowali uwolnić metal. Teraz stoją w miejscu.
Osłona silnika
To jest problem. Pękła forma maski. Ta część wykonana jest ze stali o wysokiej wytrzymałości. To właśnie kształtuje surowe aluminium, z którego powstają panele maski każdego F-150, który zjeżdża z linii montażowej. Część wewnętrzna. Część zewnętrzna. Bez kształtu – bez kapturów.
Formę należy naprawić lub wymienić. A to wymaga czasu. Jak podało źródło Detroit Free Press, możliwe są tak zwane „super soboty”. Mogą dodać dodatkową zmianę, aby nadrobić zaległości. Praca w dni, w których miał być odpoczynek. Dzieje się. Jeśli zostaniesz w tyle, zaczniesz się denerwować. Ale czy to zamieszanie pomoże załatać tę lukę? 🛑























