Przestań myśleć o swoim samochodzie jak o samochodzie, którym jeździsz. Zacznij patrzeć na to jak na usługę abonamentową, która czasami potrzebuje gazu. Taka jest logika stojąca za Fuelmatics, duńskim start-upem, który stworzył ramię robota specjalnie do jednego celu: tankowania paliwa, abyś Ty nie musiał tego robić. To nie jest sztuczna inteligencja ogólnego przeznaczenia. Nie chce przejąć władzy nad światem. On po prostu chce zatankować szybciej niż ty.
„Ludzie uważają tankowanie za nudną konieczność.”
Sten Corfitsen, współzałożyciel Fuelmatics, mówi to bez ogródek. Tankowanie to najgorsza część posiadania samochodu z silnikiem spalinowym. To jest przerwa. Jest brudno. To strata czasu w czasach, w których jesteśmy przyzwyczajeni do szybkich i bezproblemowych procesów. Dlaczego miałbyś wysiąść z autonomicznego samochodu? Dlaczego należy obchodzić się z dyszą do tankowania?
Odpowiedź jest prosta. Nie musisz tego robić.
Koniec ery tankowania na stacjach benzynowych
Zmierzamy w stronę świata, w którym postój na benzynę będzie równie archaiczny, jak wymiana oleju w telefonie. Fuelmatics przewiduje przyszłość, w której podjeżdżasz na stację, samochód sam parkuje, a robot rozciąga wąż. Niczego nie dotykasz. Nie musisz nawet być w samochodzie.
To nie jest science-fiction. To mechaniczne rozwiązanie ludzkiego problemu. Robot wykorzystuje kombinację czujników i zaprogramowanych ruchów, aby zlokalizować otwór zbiornika paliwa. Wkłada dyszę gazową. Napełnia zbiornik. Jeździ z powrotem. Gotowy.
Główną zaletą jest wydajność. Osoba musi majstrować przy korku, włożyć dyszę gazową, zapłacić i wrócić do samochodu. Robot robi to w ciągu kilku sekund. Mniej odpadów. Mniej wycieków. Mniej straconego czasu.
Dlaczego jest to teraz ważne?
Możesz pomyśleć, że jest to rozwiązanie polegające na szukaniu problemu. W końcu samochody elektryczne przejmują rynek. Po co w ogóle zawracać sobie głowę benzyną?
Ponieważ przejście nie następuje wystarczająco szybko. Miliony pojazdów z silnikiem spalinowym pozostaną na drogach przez nadchodzące dziesięciolecia. Dla tych kierowców tankowanie stanowi problem. Dla operatorów flot – pozycja kosztowa. Robot, który tankuje samochody bez interwencji człowieka, zmniejsza koszty pracy. Skraca czas. Zmniejsza to liczbę błędów.
Tu nie chodzi o wymianę sterownika. Chodzi o uwolnienie kierowcy od rutyny.
Technologia za wężem
Robot Fuelmatics nie jest magią. Jest to wysoce zmodyfikowany manipulator przemysłowy. Takie roboty wykorzystywane są w fabrykach do spawania i montażu. Są dokładne. Są powtarzalne. Są niezawodne.
Kluczową innowacją jest system percepcji. Robot powinien dokładnie wiedzieć, gdzie znajduje się korek wlewu paliwa. Wykorzystuje kamery i czujniki do tworzenia mapy wyglądu pojazdu. Gdy już zabezpieczy szyjkę zbiornika, może z milimetrową precyzją włożyć dyszę tankowania.
To właśnie ten poziom precyzji sprawia, że technologia jest opłacalna. Jeśli robot ominie szyjkę wlewu, benzyna wyląduje na asfalcie. Brud. Niebezpieczeństwo. Zły dzień. System został zaprojektowany tak, aby tego uniknąć. Sprawdza zbieżność przed rozpoczęciem tankowania. Zatrzymuje się, jeśli wykryje przeszkodę.
Gdzie to się dzieje
Nie jest to obecnie instalowane na każdej stacji benzynowej. Technologia jest testowana w projektach pilotażowych. Fuelmatics współpracuje z największymi firmami energetycznymi, aby przetestować technologię w rzeczywistych warunkach.
Przyszłość stacji benzynowych jest w Europie po cichu testowana i obejmuje roboty, znaczniki RFID i znaczne ograniczenie interakcji człowieka ze zbiornikiem paliwa w samochodzie. Kilka firm wdraża systemy, które emulują ten sam ogólny przepływ pracy, nawet jeśli ich zaplecze technologiczne jest różne.
Przygotowanie: przedpłata i identyfikacja strony
Proces rozpoczyna się od logistyki. Należy wybrać prawidłową konfigurację pompy w zależności od strony pojazdu, po której znajduje się korek wlewu paliwa. Okazuje się, że jest to nie lada problem dla kierowców, którzy często zmieniają samochody lub zapominają, gdzie znajduje się ich zbiornik.
Fuelmatics rozwiązuje ten problem zapominania za pomocą praktycznego rozwiązania: naklejki umieszczonej na desce rozdzielczej, która wskazuje, po której stronie znajduje się zbiornik paliwa. Przedpłata jest standardem, odzwierciedlającym model płatności przy pompie, z którego wszyscy korzystamy dzisiaj. Fuelmatics oferuje dwie metody weryfikacji. Możesz użyć ekranu na pompie, podobnego do interfejsu bankomatu typu drive-thru, lub aplikacji na smartfonie.
Rotec Engineering z siedzibą w Holandii przyjmuje bardziej pasywne podejście. Ich pompy wykorzystują naklejkę RFID przyklejoną do przedniej szyby. Ten tag jest bezpośrednio powiązany z Twoim kontem, co oznacza, że przed tankowaniem musisz się zarejestrować. Gdy system potwierdzi Twoją tożsamość, robot czeka przy zbiorniku paliwa, w trybie czuwania i gotowości.
Interakcja mechaniczna
Gdy system ustali, że jesteś uprawnionym klientem, sprzęt włączy się. Maszyny wyglądają trochę jak Dalekowie z Doktora Who, ale mają wyspecjalizowane kończyny.
Fuelmatics używa przyssawki na końcu ramienia do otwierania korka wlewu paliwa. Maszyny Rotec są starsze, więc do fizycznego odkręcenia korka wlewu paliwa używają szczypiec w kształcie pazurów.
Fuelmatics dostosowało się do współczesnych trendów motoryzacyjnych. Wielu producentów przechodzi na systemy bez zatyczki z klapką uszczelniającą. Corfitsen zauważył, że system wykorzystuje tę konstrukcję. Jeśli jednak Twój pojazd nadal wymaga tradycyjnego korka wlewu paliwa, Fuelmatics oferuje „szybki korek wlewu paliwa”. Ta część posprzedażna działa specjalnie z ich samochodami. To hojne ustępstwo dla starszych pojazdów.
Znajdowanie przewodu paliwowego
Następnym krokiem jest włożenie dyszy tankowania. Dokładność jest sprawą najwyższej wagi. Fuelmatics wykorzystuje dwie kamery do określenia dokładnego położenia przewodu paliwowego wewnątrz zbiornika.
„Na początku używaliśmy transpondera mikrofalowego” – powiedział Corfitsen. „Kierowca miał zbyt duże trudności z prawidłowym ustawieniem transpondera”.
To stało się punktem porażki. Wymaganie od kierowcy ręcznego ustawiania transpondera mikrofalowego było zbyt skomplikowane dla przeciętnego użytkownika. Już teraz mamy trudności z parkowaniem tyłem przy użyciu prowadnic kamer i kolorowych linii. Dodanie transpondera do mieszanki spowodowało niepotrzebne tarcia.
Obecny system oparty na kamerach eliminuje ten krok. Gdy robot zlokalizuje otwór, wkłada dyszę i rozpoczyna tankowanie. Proces ten jest czystszy niż ludzki wysiłek. Bez bałaganu. Żadnego dymu papierosowego.
Zakończenie
Czujniki w dyszy paliwowej wykrywają, kiedy zbiornik jest pełny. Alternatywnie możesz zatrzymać transmisję ręcznie za pomocą aplikacji. Pistolet jest usunięty. Samochód sygnalizuje, że możesz wyjechać.
Dalek oszczędził ci życie. Tym razem.
Czy naprawdę potrzebujemy robotów do wykonania tak prostego zadania?
Technologia działa. Jest szybka. Ona jest czysta. Ale jest to również drogie i skomplikowane. Automatyzujemy zadanie, którego ręczne wykonanie zajęłoby człowiekowi trzydzieści sekund. Kompromisem jest wygoda w stosunku do kosztów infrastruktury.
System RFID firmy Rotec wymaga wcześniejszej rejestracji. Fuelmatics wymaga ekranu lub aplikacji. Obydwa systemy wymagają konserwacji. Pytanie
Rzeczywistość automatycznego tankowania
Być może zastanawiasz się, dlaczego nie zmierzamy teraz w kierunku ramion robotycznych. Odpowiedzią nie jest techniczna niemożność. To kwestia pieniędzy. I bariery regulacyjne.
Fuelmatics spędziło lata na rozwiązywaniu mechanicznej zagadki. Potrzebowali układu, który mógłby zasilać Hondę Civic z niskim wlewem paliwa i podniesionym Fordem F-150 z wysokim wlewem. Rozwiązanie? Wizja komputerowa. Kamery prowadzą ramię robota, dostosowując się do położenia pojazdu. To nie magia. To szereg trudnych decyzji.
„Potrzebało setek przemyślanych kompromisów, aby znaleźć system, który działałby we wszystkich samochodach” – mówi Corfitsen.
Kompromisy te powodują, że robot nie jest idealnie dopasowany do kształtu konkretnego zderzaka. Jest to rozwiązanie uniwersalne. Dobra decyzja. Ale nie indywidualny.
Ukryte koszty automatyzacji
Budowa stacji benzynowej to już koszmar wymagający dużych inwestycji. Dodanie węży do automatycznego napełniania wydaje się sposobem na zaoszczędzenie pieniędzy, jeśli nie uwzględnia się konserwacji. Roboty się psują. Czujniki dryfują. Oprogramowanie wymaga aktualizacji.
Tradycyjne pompy to proste metalowe rurki. Rzadko zawodzą. Gdy tak się stanie, należy wymienić dyszę. Nie potrzebujesz programisty na miejscu.
Pozostaje jeszcze kwestia rodzaju paliwa. Maszyna Fuelmatics może obsługiwać benzynę, olej napędowy, a nawet sprężony gaz ziemny (CNG) za pomocą wymiennych dysz. W konstrukcji zastosowano różne kształty dla każdego rodzaju paliwa, aby zapobiec niewłaściwemu zatankowaniu. To jest mądra inżynieria. Ale oznacza to także więcej ruchomych części. Więcej części oznacza więcej punktów awarii.
Dla właścicieli stacji najważniejszym argumentem jest głośność. Szybsza obsługa oznacza więcej samochodów na godzinę. Mniej czasu spędzanego przez personel w deszczu. Jednak początkowy koszt wymiany floty pomp na węże zrobotyzowane jest oszałamiający. Większość operatorów nadal płaci za stare pompy.
Doświadczenia konsumenckie
Bądźmy szczerzy. Wygoda jest prawdziwa.
Przyjeżdżasz. Samochód zatrzymuje się. Robot lokalizuje Twój czołg. Wkłada dyszę. Płacisz poprzez aplikację. Nie ma potrzeby opuszczania okna. Nie ma potrzeby bawić się kartami. Nie musisz czekać, aż kasjer przetworzy Twoją transakcję, gdy tam siedzisz.
Fuelmatics twierdzi, że proces rozpoczyna się 12 sekund po potwierdzeniu karty. To jest szybkie. I jest czysto. Robota nie rozprasza uroczy piesek na siedzeniu pasażera. Nie rozleje benzyny na błotnik.
Dla niektórych kierowców ma to większe znaczenie niż dla innych. W przypadku osób niepełnosprawnych fizyczne uzupełnienie zapasów może nie być możliwe. Robot całkowicie usuwa tę barierę. To nie tylko sztuczka. To jest dostępność.
Co to oznacza dla nas?
Utknęliśmy w dolinie śmierci pomiędzy prototypem a masową adopcją. Technologia działa. Wygoda sprawdzona. Gospodarka jest złożona.
Czy to się stanie? Tak. Ale nie wszędzie. Jeszcze nie. Prawdopodobnie zacznie się to na niektórych rynkach – w zaawansowanych technologicznie miastach, na stacjach o dużym natężeniu ruchu lub w lokalizacjach o dużym zapotrzebowaniu na dostępność.
Robot nie przejmuje się pogodą. Nie interesuje go Twoja zdolność kredytowa. Chce tylko zatankować benzynę. Skuteczny. Szybko. Żadnego wyroku.
Czy warto czekać? Może. Alternatywą jest stanie w deszczu, trzymając dyszę i obserwując, jak wskazówka wskaźnika gazu powoli podnosi się o jedną dziesiątą.
To wybór, którego dokonujemy każdego dnia. Mały wybór. Ale wciąż wybór.
Cena automatyki
Główną przeszkodą jest rzeczywistość finansowa związana z instalacją takich robotycznych asystentów. Firma Rotec Engineering jako pierwsza wprowadziła na rynek, instalując swoje systemy w Holandii w 2009 roku po oszałamiającej cenie 110 000 dolarów za pompę. Działo się to jednak w „ciemnych wiekach” automatyzacji. Celem systemu Fuelmatics, który na początku 2014 r. wywołał wiele dyskusji, jest oferowanie niższej ceny niż ten przestarzały standard.
Corfitsen szacuje, że cena wywoławcza będzie wynosić od 50 000 do 60 000 dolarów za sztukę. To wciąż znacząca inwestycja, ale przewiduje, że korzyści skali obniżą koszty w miarę udostępniania większej liczby stacji. Terminy są napięte: testy regulacyjne zaplanowano na koniec 2014 r. Po pokonaniu przeszkód biurokratycznych rozpocznie się swobodny wyścig wdrożeniowy.
Paradoks samoobsługi
Oto ironia losu: Fuelmatics szczególnie interesuje się Oregonem i New Jersey. Obydwa stany zabraniają samoobsługi przy stacjach benzynowych. Pracownicy nadal wychodzą z budynku, biorą pieniądze, tankują paliwo i życzą miłego dnia. Wydaje się to usługą premium, ale Corfitsen postrzega ją jako strategiczną. Kierowcy w tych stanach przyzwyczaili się do pozostawania w pojazdach podczas tankowania. To zachowanie zostało już ukształtowane; robot po prostu wypełnia powstałą niszę.
Praca, produkcja i strach
Krytycy twierdzą, że roboty odbierają ludziom środki do życia. Obiekty Corfitsena. Technologia ta nie powstała w próżni. Powstał we współpracy z Husky Corporation w Pacific w stanie Missouri, gdzie produkowane są pompy fizyczne.
Zmiana nie polega na całkowitym wyeliminowaniu pracy, ale na zmianie rodzaju pracy wymaganej na budowie.
Do obsługi sprzętu potrzebne będą ekipy montażowe i specjaliści techniczni. Nie tylko tracisz pracownika stacji benzynowej; kupujesz mechanika do wysokospecjalistycznego urządzenia.
Akceptacja maszyny
Żyjemy w czasach, w których debatujemy, czy lepszy jest iOS czy Android, i martwimy się, czy autonomiczne samochody przemykają przez ruch uliczny w San Francisco. Ramię robota na stacji benzynowej, choć wygląda, jakby jego części zostały skradzione z łusek Daleków, nie wywołuje takiego horroru.
Ludzie byli znacznie bardziej sceptyczni wobec myjni automatycznych, kiedy pojawiły się po raz pierwszy. Jednak zapuściły korzenie. Strach przed ramieniem robota napełniającym zbiornik podczas burzy śnieżnej jest prawdopodobnie przesadny. Wygoda zwykle w końcu zwycięża. Infrastruktura już się buduje. Ceny spadają. Pytaniem nie jest, czy tak się stanie, ale jak szybko reszta kraju dogoni holenderski eksperyment.
