Pojazdy hybrydowe i dostęp do pasa ruchu dla wielu pasażerów: debata na temat zielonych pasów

9

Większość kierowców zna uczucie frustracji, gdy pojedynczy sedan powoli mija prawie pusty pas po lewej stronie. Jest to pas przeznaczony dla pojazdów wieloosobowych (HOV). Nazywana także paskiem diamentowym lub paskiem carpoolingu, jest to „strefa VIP” na autostradzie. Przepisy różnią się w zależności od stanu, ale podstawowy wymóg jest zwykle prosty: w pojeździe muszą znajdować się co najmniej dwie osoby. Motocykliści i służby ratunkowe również mogą korzystać z bezpłatnych przejazdów.

Logika jest tu oczywista. Mniej samochodów oznacza mniejsze zatory. Zmuszając osoby dojeżdżające do wspólnych przejazdów lub korzystania z transportu publicznego, system ma na celu zmniejszenie zatorów na zewnętrznych pasach ruchu. To jest gra motywacyjna. Jadąc autobusem, zatrzymujesz się na trasie bez zwykłego koszmaru ślizgania się tam i z powrotem. Trzy osoby wsiadają do minivana i omijasz korek. Pasek jest łatwy do zauważenia: ciągła biała linia oddziela go od ogólnego przepływu. W centrum znajdują się duże, powtarzające się białe diamenty. Stąd pseudonim.

Dochodzi tu także aspekt środowiskowy. Mniej pracy na biegu jałowym oznacza niższą emisję dwutlenku węgla. To dobrze wpisuje się w szersze cele ekologicznej jazdy. Ale ostatnio definicja „godnego” została rozszerzona. Niektóre stany rozważają nową klasę pojazdów do użytku na diamentowym pasie. Wspólne podróżowanie nie wchodzi w grę w to równanie.

Nacisk przesunął się na efektywność paliwową. W szczególności do samochodów hybrydowych. Właściciele tych pojazdów wyposażonych w technologię ekologiczną często otrzymują specjalne przywileje. Mają taki sam dostęp do pasa, jak pełny autobus lub samochód typu carpool. Dlaczego? Ponieważ hybrydy zużywają mniej paliwa i emitują mniej emisji na milę. Priorytetem państwa nie jest tylko transport. To jest efektywność.

Problemy z pojazdami hybrydowymi na pasach dla HOV

Nacisk na włączenie pojazdów hybrydowych na pasy dla pojazdów HOV nie jest pozbawiony tarcia. Stanowi to specyficzny problem dla pierwotnego przeznaczenia paska.

Naklejka Premium HOV i jej niezamierzone konsekwencje

Logika była dość prosta: jeśli Twój samochód hybrydowy emituje mniej substancji zanieczyszczających niż samochód pochłaniający paliwo, zasługuje na takie same uznanie za ekologiczną jazdę, jak samochód z wieloma pasażerami. Stany takie jak Kalifornia, Wirginia, Arizona i Kolorado przyjęły tę podstawę i wydały specjalne zezwolenia. Naklejki te zapewniają właścicielom pojazdów hybrydowych z jednym kierowcą dostęp do pasów ruchu dla pojazdów o dużej liczbie pasażerów (HOV). Connecticut i Georgia rozważały ten pomysł. Omówili to. Jednak żadne ustawy nie zostały uchwalone.

Oto główny haczyk. Nie potrzebujesz pasażera. Nie potrzebujesz przyjaciela, randki ani wrzeszczącego dziecka na tylnym siedzeniu. Jeśli prowadzisz kwalifikujący się pojazd hybrydowy z tą naklejką, legalnie poruszasz się szybkim pasem. Żadnych kar. Żadnych kar. Tylko otwarta droga, podczas gdy inni siedzą w ogonie czerwonych świateł stopu.

To ogromna wygrana dla właścicieli w tych stanach. Nie chodzi tu tylko o unikanie korków podczas łączenia strumieni. Mówimy o korzyściach finansowych. W Kalifornii używane hybrydy z ważną naklejką HOV kosztują więcej. Kupujący byli skłonni zapłacić dodatkowe 4000 dolarów powyżej ceny standardowej. Tu zadziałało prawo podaży i popytu. Kalifornijski Departament Pojazdów Silnikowych ustalił limit liczby naklejek, jakie może wydać. Wyprodukowali nie więcej niż 85 000 sztuk poszczególnych modeli: Hondy Insight, Hondy Civic Hybrid i Toyoty Prius. Te samochody osiągają 45 mpg lub więcej. To około 19,1 km na litr. Rzadkość determinuje cenę.

Naklejki są przyklejone do podwozia. Nie przechodzą na nowego właściciela. Po usunięciu naklejki z przedniej szyby przestaje ona działać.

Brzmi idealnie. Dopóki nie spojrzysz na sytuację na drogach.

Zagęszczenie ruchu i przestępczość

Początkowo pasy dla wspólnych przejazdów zamieniły się w kolejny korek. Kierowcy w Kalifornii głośno narzekali. Obwiniali napływ samotnych kierowców samochodów hybrydowych zatykających pasy przeznaczone dla dwóch lub więcej osób. Do 2007 r. w Los Angeles i hrabstwie Orange występowały poważne zatory w wyznaczonych obszarach.

Nie wszyscy się z tym zgodzili. Hrabstwa takie jak San Diego i Riverside nie odnotowały takiego skoku. Niektórzy analitycy twierdzą, że hybrydy nie stanowią żadnego problemu. Wzrost liczby ludności oznaczał po prostu więcej ludzi na drogach. Więcej ludzi to większy ruch. To prosta matematyka.

Ale był jeszcze inny aspekt. Przestępczość.

Kradzież tych naklejek HOV stała się prawdziwym problemem w Kalifornii. Długie kolejki po pozwolenia stworzyły czarny rynek. Jeśli nie udało ci się go zdobyć legalnie, możesz go ukraść. To nie była tylko irytacja. Była to fala przestępstw przeciwko mieniu, których celem były najbardziej pożądane akcesoria samochodowe w stanie.

Ironia sytuacji jest oczywista. Polityka mająca na celu redukcję emisji i zachęcanie do oszczędnej jazdy doprowadziła do zatorów na drogach i zachęcała do kradzieży. Naklejki rozwiązały problem podróżowania w przypadku pojedynczych osób, ale u wszystkich innych przysporzyły bólu głowy.

Zostaliśmy z brudną rzeczywistością. Zielone technologie oferują zachęty, które dobrze wyglądają na papierze. Stymulują sprzedaż. Zwiększają wartość odsprzedaży. Zmieniają jednak także zachowania ludzi w sposób obciążający infrastrukturę. Pas jest czysty. Naklejka na szkło. Ale nadal panuje korek.