Zostają opublikowane dane o ruchu drogowym w Wielkiej Brytanii. Sytuacja się poprawiła. Minęło pięć lat, odkąd pandemia spowodowała spadek natężenia ruchu o ponad dwadzieścia procent. Oficjalnie przekroczyliśmy już granicę sprzed Covidu. Przynajmniej tak to wygląda.
Dane przedstawiło Ministerstwo Transportu. Tylko w 2025 r. w Wielkiej Brytanii przewieziono 342,6 mln mil pojazdów. To o 1,9% więcej niż w roku poprzednim. To rekord od 2019 roku. Wtedy natężenie ruchu wyniosło 338,6 mln mil.
Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej, statystyki nie są już tak dobre. Wolumeny przewozów samochodowych nie wróciły do poprzednich poziomów.
Wolumen transportu pojazdów wyniósł 262,4 mln mil. Mała różnica? Tak. Ale to o 0,2% mniej niż w 2019 roku. Prawie tak. Ale niezupełnie. A sytuacja może się pogorszyć.
Ceny paliw są wysokie. A co jeśli pozostaną takie same? Ludzie będą mniej podróżować.
Wojna pomiędzy USA, Izraelem i Iranem spowodowała już istotne zmiany sytuacji. Rzecznik INRIX ostrzegł, że jeśli ceny paliwa w 2026 r. będą nadal rosły, ludzie będą niechętni do podróżowania. Długie podróże znikną. Drogie weekendowe wyjazdy staną się luksusem, którego nikt nie usprawiedliwi.
„Jednak ceny benzyny będą wysokie w przyszłości. Według RAC średnia cena benzyny wynosi 159 pensów za litr. Olej napędowy to prawie 185 pensów. Ceny benzyny nie były tak wysokie od początku konfliktu. Ceny oleju napędowego osiągnęły najwyższy poziom w kwietniu i wyniosły prawie 192 pensy za litr, ale jeszcze nie wróciły do tak wysokiego poziomu.
W ostatni weekend zapłaciliśmy mnóstwo pieniędzy. To był najbardziej pracowity weekend od dwóch lat. 19 milionów podróży. Wszystkie przeprowadzono przy użyciu drogiej benzyny.
Czy dane kłamią? Niewiele.
INRIX twierdzi, że zachowanie ludzi jeszcze się nie zmieniło. Wolumeny podróży pozostają stabilne. Prędkość ruchu również pozostaje stabilna. „Różnica” w cenach jeszcze się nie zmniejszyła. Jeszcze nie.
Zatem ogólnie przewozimy więcej mil, ale mniej mil pojazdów. Płacimy jednak historyczne ceny za milę. To, co stanie się dalej, zależy od tego, ile cierpienia ludzie są skłonni znieść, zanim po prostu przestaną jeździć samochodami.
Dane sugerują, że wracamy do poprzednich poziomów. Ale pieniądze mówią, że tak nie jest.
