Rozwiązanie w garażu dla jednego roweru: dlaczego KTM 1399 Adventure R to idealny, wszechstronny pojazd

9

Jazda na dwóch kółkach często sprowadza się do wyboru z gorszych opcji. Wybierasz swoją „truciznę”. Zależy Ci na komforcie na długich dystansach? Wtedy będzie Ci ciężko na krętych górskich drogach. Wolisz surową agresję w terenie? Wtedy jazda autostradą będzie wydawać się karą.

Marzenie jest proste: jeden motocykl na każdy kilometr. Codzienny dojazd do pracy. Wycieczki transkontynentalne. Zakurzone żwirowe ścieżki. Wszystko to bez zmiany kluczy i bez przechowywania w garażu trzech różnych metalowych ościeżnic.

W idealnym świecie Twój jedyny motocykl sunąłby jak hulajnoga w porannym ruchu ulicznym, pewnie pokonałby 1900 km autostrady międzystanowej nr 10, nie skręcając kręgosłupa i radośnie podbijał formacje skalne, nie martwiąc się o integralność podwozia.

Ale fizyka jest okrutna. A rozwiązania inżynieryjne zwykle stanowią kompromis.

Wyzwolenie od niszowych motocykli

Historia pokazuje, że króluje specjalizacja. Superbike ryczy tylko na tor i aż prosi się o opuszczenie ulicy. Pełnowymiarowy worek turystyczny to sofa na kółkach: powolna w prowadzeniu i wymagająca dużo miejsca na łokcie. Maszyna enduro jest lekka i mocna, ale po dotarciu na utwardzony szlak staje się bezużyteczna.

Przez lata Jeźdźcy, łącząc różne zainteresowania, zmuszeni byli kupić dwa, a nawet trzy motocykle.

Rozwiązanie pojawiło się cicho, a następnie eksplodowało na rynku: Adventure Tourer.

Do niedawna były to nieporadne urządzenia użytkowe, które odziedziczyły cechy silników dwusuwowych. Nowoczesne motocykle przygodowe przeszły radykalny przeszczep osobowości. Teraz są to dopracowane, zaawansowane technologicznie potwory, które z równą pewnością mogą dominować na asfalcie, ziemi i żwirze. Nie wypełniają już po prostu „luki” pomiędzy kategoriami. Definiują je na nowo.

Dlaczego jest to ważne dla rowerzysty, który „robi wszystko”.

Większość jeźdźców w końcu uderza w ścianę. Weekendowy wojownik zaczyna narzekać na ból pleców spowodowany sztywną pozycją na rowerze sportowym. Osoba dojeżdżająca do pracy nienawidzi ogromnego zużycia paliwa i masy pełnowymiarowego dual sport. Jeździec turystyczny nudzi się z powodu braku napędu.

Dlatego pytanie „który motocykl może zastąpić całą moją kolekcję” jest najgorętszym pytaniem na każdym forum motocyklowym. Odpowiedzią jest przejście w stronę pojedynczej platformy: dużego, dwucylindrowego motocykla przygodowego wyposażonego w zaawansowaną technologię adaptacyjną.

KTM 1399 Adventure S R (często określany przedrostkiem Evo w zależności od regionalnej nomenklatury) to nie tylko kolejny wielkogabarytowy pojazd turystyczny. To chyba najbardziej ekstremalna odpowiedź na dylemat jednego roweru dostępna na rynku. Nie stara się być po prostu dobry we wszystkim. Stara się być świetny we wszystkim.

KTM 1399 Adventure S: Analiza techniczna

Sercem broni KTM jest silnik LC8c. Mówimy o dwucylindrowej jednostce w kształcie litery V o pojemności roboczej 1399 cm3. cm, którego nie można zignorować.

137 koni mechanicznych. To dużo jak na rower ważący ponad 230 kg. Jednak w rzeczywistej jeździe moc ta przekłada się na łatwe wyprzedzanie, pewność podczas wspinaczki w górach i pracę na biegu jałowym, która bardziej brzęczy niż wibruje. Moment obrotowy odczuwany jest liniowo: przy niskich prędkościach wciśnij gaz, a motocykl ruszy. Jeśli wciśniesz go w górnym zakresie biegów, wskazówka prędkościomierza stopi się.

Nie chodzi tylko o liczby szczytowe. Chodzi o sterowność. Inżynierowie KTM spędzili lata na oswajaniu tej bestii za pomocą systemów Ride-by-Wire, które regulują profil przepustnicy w ciągu milisekund.

Elektronika kontrolująca jazdę

Oto kluczowy punkt: technologia wypełniła lukę.

Dziesięć lat temu wyczynowy rower przygodowy był gotowy zerwać Cię z trasy, gdy tylko włączyłeś ABS na puchu. Dzisiaj?

Model 1399 SR jest pełen czujników.
* Tłumienie adaptacyjne: Zawieszenie WP rozpoznaje teren, zanim zrobi to opona. Zmiękcza do pestek. Staje się sztywniejszy przy wejściu w zakręt. Nie zmieniasz ustawień, gdy stoisz w miejscu. Błyskawicznie reaguje na przeniesienie ciężaru.
* Systemy wspomagania kierowcy: ABS z kontrolą pokonywania zakrętów. Kontrola trakcji z wieloma poziomami czułości. Tryby jazdy, które jednocześnie zmieniają mapowanie silnika, działanie sprzęgła poślizgowego i zapobiegają „kopnięciu krowy” (podniesienie przedniego koła).

To jest magiczny składnik. Dzięki temu ten sam rower może działać jak łatwa do nauczenia się maszyna dla nowicjusza na ulicach miasta, a następnie zamienić się w broń na tor, gdy wyruszysz w zaułki w trybie sportowym.

Wydajność w trzech wymiarach

Na asfalcie

Dzięki standardowemu tuningowi lub zaawansowanym pakietom elektroniki ten rower dosłownie trzyma się drogi. Poziom przyczepności, jaki zapewniają opony Pirelli Diablo Super V4 (wersje szosowe) lub opony Continental TKC80 (jeśli wolisz większy bieżnik w wersjach terenowych) zapewnia niesamowitą pewność. Osłona aerodynamiczna, wyposażona w dużą szybę przeciwwietrzną, zamienia boczny wiatr uderzający w twarz w lekki powiew z prędkością 130 km/h. Bez problemu pokonuje prędkość ponad 110 km/h. Jest szybki. Przerażająco szybko, jeśli nie jesteś ostrożny.

Na podkładzie

W tym miejscu psuje się wiele rowerów przygodowych. Wydają się nieważkie lub oderwane od rzeczywistości. 1399 pozostaje przygwożdżonych do ziemi. Zawieszenie półpasywne aktywnie utrzymuje koła na podłożu, nad kamieniami i korzeniami. Reakcja przepustnicy, dostosowana do nawierzchni w trybie Off-Road, jest niezwykle przewidywalna. Jest lekki jak na swoją klasę, pozwalający na precyzyjne manewry, z którymi borykają się ciężkie klony BMW GS czy Honda Africa Twin.

Codzienne użytkowanie

Czy da się z nim zamieszkać? Absolutnie. Pojemność zbiornika paliwa (około 19 litrów) jest standardowa, ale zużycie paliwa jest akceptowalne dzięki technologii dezaktywacji cylindrów, która pozwala motocyklowi na jazdę po płaskich drogach na praktycznie jednym cylindrze, oszczędzając paliwo. Łatwo zaczyna się w deszczu. Ergonomia, mimo że jest wyprostowana i wysoka (z opcjami siedzeń dla niższych rowerzystów), pozwala na trzymanie stóp na ziemi na przystankach. W korkach nie powoduje dyskomfortu. Jest to legalny rower miejski.

Cena wszechstronności

Zawsze jest kompromis. W tym przypadku kompromis ma charakter finansowy.

Cena KTM 1399 R wynosi około 17 899 USD za podstawowy model R i zbliża się lub przekracza 21 000–23 000 USD+ za model S wyposażony we wszystkie pakiety technologiczne, osłony dłoni, mocowania bagażu i zaawansowaną elektronikę.

Czy to jest drogie? Tak.
Czy jest to tańsze niż posiadanie dwóch oddzielnych motocykli? Oszacujmy kilka przybliżonych liczb.
1. Zakup: Zakup roweru turystycznego średniej klasy + używanego roweru na szlaki średniej klasy z łatwością przekracza 30 000 USD po uwzględnieniu opłat dealera, kosztów wysyłki i podatków rejestracyjnych.
2. Ubezpieczenie: Dwie polisy zamiast jednej.
3. Przechowywanie: W małym mieszkaniu wygodnie zmieści się jeden motocykl. W przypadku tego drugiego będziesz musiał wynająć powierzchnię magazynową (do 50–100 USD miesięcznie).
4. Serwis: Serwisujesz jeden silnik, jedną skrzynię biegów, jeden komplet opon i jeden akumulator.

Jeśli dodać to wszystko do trzech do pięciu lat posiadania, oferta typu „wszystko w jednym” zaczyna wyglądać na mądry wybór pod względem finansowym. Do tego dochodzi czynnik „jeżdżenia codziennie”. Niszowy motocykl stanie w garażu przez trzy tygodnie, gdy pogoda się zepsuje lub po prostu trzeba będzie wybrać się na zakupy. Ten rower gaśnie za każdym razem. Otrzymujesz więcej przejazdów za swoje pieniądze.

Werdykt: Czy to naprawdę koniec historii?

Jeśli zdefiniujemy kulturę motocyklową jako robienie wszystkiego w tym samym czasie, odpowiedź brzmi: tak.

KTM 1399 Adventure R eliminuje tarcie. Nie musisz już budzić się i myśleć: „Czy chcę dzisiaj jeździć po krętych serpentynach, czy po prostu chcę jechać w spokojnym tempie do wybrzeża?” Rower ten pozwala rano przejechać 130 km w góry, a następnie popołudniu wyruszyć na szlak techniczny, a wszystko to podczas jednej przejażdżki.

Wymazuje granice. Rozwiązuje kompromisy.

Ale czy to oznacza, że ​​każdy jeździec potrzebuje takiego?

Nie każdy chce słyszeć bliźniaka V jadącego cichą podmiejską ulicą. Niektórzy wolą prostotę jednocylindrowego silnika gaźnikowego. Inne są zorientowane wyłącznie na tor. Jednak dla przeciętnego jeźdźca żyjącego w chaotycznej przestrzeni pomiędzy sportem a turystyką różnica zniknęła.

Teraz jest jedna maszyna, która może zastąpić prawie każdy inny motocykl, jaki możesz kupić. Być może będziesz potrzebować miejsca przy zjeździe. I odwaga.