Atrament na nekrologach ofiar śmiertelnego wypadku na autostradzie Sea-to-Sky w Kolumbii Brytyjskiej ledwo zdążył wyschnąć. Zaledwie siedem dni później policja przyłapała na tym samym odcinku drogi innego kierowcę grającego w ruletkę o życie. Tym razem sytuacja kobiety była jeszcze gorsza. Nie tylko jechała szybko – jechała niebezpiecznie szybko, mając przy sobie jedynie prawo jazdy.
Jeśli niedawna tragedia powinna być dla wszystkich ostrzeżeniem dotyczącym prędkości, to nowe zamknięcie pokazuje, że nie wszyscy potraktowali tę lekcję poważnie.
Patrol Autostradowy BC odnotował zdarzenie 11 lipca. Policjant zaobserwował czerwony sportowy motocykl jadący z prędkością 177 km/h w strefie, w której dozwolona prędkość wynosi tylko 80 km/h. Do zdarzenia doszło w pobliżu wioski Ferry Creek. Jest godzina 7:43. To nie jest tylko przypadkowa trasa, ale słynna autostrada 99, łącząca Vancouver z Whistler. Łatwo tu tworzą się korki, a pole na błędy jest zredukowane do zera.
Zbieg okoliczności był okrutny. Do zatrzymania doszło dokładnie tydzień po tym, jak w wyniku wypadku motocyklowego na tej samej drodze zginął inny kierowca. To zdarzenie spowodowało już długotrwałe korki dla osób dojeżdżających do pracy. A potem znów doszło do wypadku z niewielkim marginesem zwycięstwa, który mógł zakończyć się równie tragicznie.
Status prawny zawodnika
Policja zidentyfikowała motocyklistę jako 22-letniego mieszkańca Vancouver. Nie miała pełnego prawa jazdy, aby kierować tak potężnym pojazdem. Władze ustaliły, że posiadała prawo jazdy kategorii 7, które pozwala na prowadzenie samochodu wyłącznie pod nadzorem kierowcy, ale absolutnie nie pozwala na prowadzenie motocykla.
Miała także zezwolenie na naukę jazdy na motocyklu klasy 8. Zezwolenie to jest bardzo restrykcyjne: oznacza, że dana osoba wciąż się uczy i nie jest godna zaufania, aby samodzielnie wychodzić na otwartą drogę.
Jazda mocnym sportowym motocyklem po tej autostradzie wymaga dużych umiejętności, skupienia i szacunku dla ograniczeń zarówno drogi, jak i samego pojazdu. Ta amazonka nie miała żadnej z tych cech.
„Czasami mamy wrażenie, że gramy zdartą płytę… Ale najwyraźniej niektórzy ludzie po prostu nie zrozumieli tego przesłania”.
Sierżant Michael McLaughlin nie przebierał w słowach. Zwrócił uwagę na skrajne niebezpieczeństwo, jakie stwarza jazda z prędkością o 97 km/h przekraczającą dozwoloną prędkość. W rękach doświadczonego jeźdźca na prostym torze prędkość ta byłaby do przeżycia. Ale na krętej autostradzie z ruchem ulicznym jest to przepis na katastrofę.
Cena za nadmierną prędkość
Konsekwencje przyszły szybko. Zgodnie z przepisami Kolumbii Brytyjskiej dotyczącymi przekraczania prędkości motocykl został skonfiskowany. Blokada trwała siedem dni. Cały tydzień bez pojazdu, pełen problemów logistycznych.
A potem przyszły rachunki.
Początkowa kara za przekroczenie prędkości wynosiła 483 CAD (około 350 USD). Ale to tylko bilet wstępu.
Sama ewakuacja i składowanie również kosztują. Właściciel jest odpowiedzialny za opłacenie usług holowania i przechowywania. Koszty te szybko się sumują. Przechowywanie kosztuje codziennie, a holowanie to koszt jednorazowy, ale drogi.
A długoterminowe szkody są jeszcze gorsze. Składki ubezpieczeniowe gwałtownie wzrosną. Policja spodziewa się, że motocyklista zostanie zaklasyfikowany jako kierowca wysokiego ryzyka na co najmniej trzy lata. To robi dużą różnicę w Twoim miesięcznym budżecie.
Jeśli do tego dodamy karę, holowanie, składowanie i znacznie zwiększone koszty ubezpieczenia w ciągu trzech lat, całkowita kwota wynosi prawie 2500 dolarów kanadyjskich (około 1800 dolarów amerykańskich).
Czy warto stracić dwa tysiące dolarów tylko dlatego, że wydawało Ci się, że potrafisz kontrolować pedał gazu?
Poprzednia katastrofa na autostradzie Sea-to-Sky ponuro przypomniała, jaka jest prawdziwa stawka. Tutaj ginie życie. Nie w filmie, ale w czasie rzeczywistym.
Ten jeździec ma szczęście. Udało jej się uniknąć łóżka szpitalnego i pogrzebu. Ale zgubiła rower na tydzień. W areszcie straciła prywatność. I straciła tysiące dolarów.
Funkcjonariusze organów ścigania chcą wiedzieć, czy ich słuchasz. A może poczekasz wcześniej na syreny























