Dlaczego Mercedes-Benz może uniknąć amerykańskiego zakazu powiązań z chińskimi producentami samochodów

19

Ścieżka była długa i ciernista. Już w 1954 roku powiązania Mercedesa z nazistowskimi Niemcami budziły kontrowersje w Stanach Zjednoczonych. Dziś Pekin stał się celem. Rząd USA stara się chronić swój rynek przed producentami samochodów powiązanymi z Chinami. W zwrotach akcji, które wzbudziłyby zazdrość każdego scenarzysty, niemiecka marka luksusowa nagle znajduje się na celowniku.

Nowa propozycja Senatu ma na celu zablokowanie spółek z chińskimi udziałami. Mercedes ma dwóch głównych inwestorów w Chinach: BAIC i Geely. Razem posiadają niecałe 20% udziałów w spółce.

To stwarza problem. Proponowane przepisy ustalają limit na poziomie 15%.

Faktycznie 75% akcji Mercedesa jest własnością Amerykanów? Może. Ale prawo uwzględnia akcjonariuszy papierowych. A wśród nich są giganci państwowi.

Senator Ted Cruz widzi haczyk. Rozumie, jakie szkody to spowoduje. Podczas dyskusji w komisji podobno powiedział kolegom, że „nigdy nie rozważy” wprowadzenia zakazu dla Mercedes-Benz. Nie dla siebie osobiście, nie ze względu na swój mandat w Senacie, a zwłaszcza nie ze względu na wyborców w Teksasie.

Jak działa chiński zakaz własności (i dlaczego Mercedes jest w pułapce)

Prawo dotyczy pojazdów chińskiej własności powyżej pewnego progu. Mercedes podąża tą linią. BAIC posiada udziały, podobnie jak Li Shufu, założyciel Geely. Razem przekraczają próg 15% ustalony przez amerykańskich prawodawców.

Jednak panika przed dealerami jest przedwczesna. Prawo nie zostało jeszcze opuszczone niczym gilotyna.

Senator Bernie Moreno wyjaśnił termin. Mercedes nie zostanie jutro zakazany. Mają czas do 2030 r. To sześć lat na skorygowanie struktury kapitału lub uzyskanie zwolnień.

Choć więc zagrożenie jest realne, sam zakaz pozostaje teoretyczny. Na razie.

Nigdy byśmy [nie nałożyli zakazu na Mercedes-Benz].
— Senator Ted Cruz w sprawie ustawodawstwa Senackiej Komisji Handlu

Nie mówimy tu o jakości. Chodzi o dane. I o kontroli nad nimi.

Dlaczego chińskie oprogramowanie jest blokowane w amerykańskich samochodach

Rząd USA jest zaniepokojony nie tylko tym, kto jest właścicielem elektrowni. Dbają o to, kto jest właścicielem danych. Przepisy dotyczące inteligentnych samochodów są coraz bardziej rygorystyczne.

Pierwsza zadziałała administracja Bidena. Na początku roku Polestar został zmuszony do wycofania się z rynku amerykańskiego. Geely posiada większościowy pakiet udziałów w Polestar. To było bezpośrednie trafienie. Przesłanie było jasne.

Ale będzie tylko zaostrzone. Chińskie oprogramowanie zapewniające łączność zostanie zakazane w pojazdach z roku modelowego 2027. W 2030 r. dołączy do nich chiński sprzęt. Przyczyną jest obawa o bezpieczeństwo narodowe. Przesyłane są dane pojazdu, systemy komunikacyjne komunikują się z zagranicznymi serwerami. Dla Waszyngtonu jest to „czerwona linia”.

Mercedes znajduje się w szarej strefie. Jej główni akcjonariusze są powiązani z Chinami. Ale jego operacje? Prowadzeni przez Niemców. Sprzedane Amerykanom. To rozróżnienie ma znaczenie dla Cruza. Liczy się Moreno. Ale to nie zmienia zasad oprogramowania. Jeśli do 2027 roku Mercedes zastosuje chiński sprzęt w swoich inteligentnych systemach samochodowych, zostaną one zablokowane. Niezależnie od tego, kto jest właścicielem akcji.

Co to oznacza dla marki Mercedes w Ameryce

Polityczne spory chronią markę. Nie chronią kodu zaplecza.

Interwencja Cruza to ratunek. Tarcza werbitowa przed zakazem posiadania. Dealerzy Mercedesa prawdopodobnie nadal będą sprzedawać Klasy S i G-Wageny. Witryny sklepowe nie zostaną zburzone. Na terenie salonów samochodowych nie powstaną osiedla mieszkaniowe.

Ale termin wyznaczony na rok 2027 jest tuż za rogiem. Jeśli Mercedes będzie polegać na chińskiej technologii w zakresie funkcji łączności, będzie musiał zmienić kurs. Albo wyjdź. Jak Polestar to zrobił.

Jest różnica pomiędzy posiadaniem firmy a napędzaniem samochodu. USA dbają teraz o jedno i drugie.

Do roku 2030 pozostało jeszcze sześć lat. To dużo czasu. Ale w świecie technologii to wieczność. Mercedes potrzebuje czystego łańcucha dostaw. Albo przynajmniej taki, który nie prowadzi z powrotem do Pekinu.

W tym momencie zakaz stanowi zagrożenie. Nie rzeczywistość.

Ale zagrożenia się zmieniają. Prawa nie czekają. A dane w schowku samochodowym przesyłają się szybciej, niż prawodawcy mogą zareagować.